Zdarzyło mi się ostatnio coś bardzo dziwnego. Jestem studentką ekonomi, która kompletnie nie lubi swojego kierunku. Dlatego do wszystkiego, co wiąże się ze szkołą, podchodzę sceptycznie i z niechęcią. Tak samo było tym razem, kiedy okazało się, że na wykład przyjdzie ktoś z firmy Grant Thornton - gtfr.pl - i będzie o czymś tam opowiadał. Nie wiedząc czym jest Grant postanowiłam spożytkować ten czas inaczej. Niestety, po wykładzie musieliśmy zrobić projekt. Bez wiedzy o formie Grant Thornton nie mogłam tego zrobić. Na roku nikt nie chciał mi pomóc więc poszłam prosto do firmy Grant i postanowiłam zdobyć informacje. Dziwnym trafem trafiłam od razu do prezesa, który tak zainteresował się moją osobą, że zostałam pracownikiem Grant Thornton. Było to dla mnie ogromnym szokiem. Dowiedziałam się, że szykuje się restrukturyzacja i dlatego prezes ma dziwne pomysły, które mają spowodować większy rozwój firmy. Cóż mogłam zrobić. Oczywiście zgodziłam się. Nikt na roku nie chciał mi uwierzyć w to, że Grant mnie zatrudnił. Było to tak nieprawdopodobne jak śnieg w maju. No ale stało się. Nie wiem co miałam tam robić, ile miałam zarabiać, ale restrukturyzacja mnie wchłonęła więc trzeba było się cieszyć. Oczywiście zazdrośni zaraz zaczęli za moimi plecami mówić, że pewnie firma jakieś wałki kręci, a ja mam zacierać ślady. Albo będę kozłem ofiarnym. Nikt nie chciał uwierzyć, że to po prostu tak się stało. Poszłam, jest jakaś wycena firmy i restrukturyzacja, to mnie zatrudniają. Sama nie mogłam w to uwierzyć, ale nie mogłam powiedzieć nic innego, jak tylko prawdę. Taką, która mówiła, że mnie zatrudnili. I to od razu. Bez zaglądania w papiery. Nie wiem, czy to świadczy dobrze o moim przyszłym pracodawcy, ale jeśli miało tak być to niech będzie. Wierzyłam, że życie ma dla mnie jakiś plan, i to jest jego część. Wystarczyło tylko podążać tą nową drogą i wierzyć, że jestem stworzona do rzeczy wielkich. Nawet jeśli wiążą się z ekonomią.
Wycena firmy
Link do tego artykułu: